
Przez 11 lat Floryda była naszym domem. Przeprowadziliśmy się do słonecznego stanu z Polski w 2013 roku, aby po 11 latach, czyli w roku 2024 wrócić do ojczyzny. Przez ten czas, który spędziliśmy na Florydzie poznaliśmy ją dość dobrze. Odkryliśmy jej ciekawostki, odpoczywaliśmy na słonecznych plażach i poznawaliśmy jej historię. Czy wiecie, że na Florydzie do dzisiaj mieszkają Indianie? Że w tym roku, zimą na północy stanu padał śnieg? I czy słyszeliście legendę Skunk Ape? Jeżeli nie, to zapraszam do lektury!
Floyda to stan zupełnie inny niż reszta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Charakteryzuje się inną zabudową, brakiem gór oraz jako jedyny stan w USA jest z trzech stron otoczony wodą. My mieszkaliśmy w samym jego środku w obszarze nazywanym Tampa Bay, od największego miasta w okolicy – Tampa. Dla czego wybraliśmy akurat to miejsce? Głównie za radą znajomych, którzy regularnie odwiedzali Florydę. Początkowo myśleliśmy o Miami, ale z perspektywy czasu patrząc, dobrze, że wylądowaliśmy po drugiej stronie półwyspu. Spokojnie, niebawem odpowiem dla czego. Co nam się podobało w Tampa Bay? Przede wszystkim pogoda. Oczywiście cała Floryda to tropiki, gdzie latem połączenie temperatury i wilgotności sprawia wrażenie jakbyśmy bez przerwy siedzieli w parowej saunie, jednakże środkowa jej część to klimat delikatnie bardziej umiarkowany, niż na przykład Miami, położone około 4 godziny jazdy od Tampa Bay. Zimą, kiedy temperatura spadała średnio do 18 stopni Celsjusza mogliśmy chodzić na spacery i jeździć na rowerze, latem, jednakże, kiedy termometr wskazywał ponad 30 kresek a wilgotność sięgała prawie 90 procent, zwykłe przejście z domu do samochodu sprawiało, że pociłem się jakbym przebiegł maraton. Co prawda były i zimowe dni, kiedy temperatura spadała nawet do 4 stopni Celsjusza, ale tylko nocą, gdyż za dnia znów dobijała do 20. W Miami, jest to raczej niespotykane. Nawet zima na południu Florydy jest ciepła i duszna. Północ, jednakże, czyli okolice Jacksonville, a także w głąb lądu na zachód, czyli Tallahassee czy Pensacola, zimą serwują temperatury nawet bliskie zera! Przekonali się o tym dość dobrze mieszkańcy tych regionów minionej zimy, kiedy to na miejskich drogach i autostradach, na kilka godzin pojawił się śnieg! I to całkiem spora jego warstwa. Uogólniając jednak Florydę, jest to miejsce raczej ciepłe a wręcz gorące z przeważającym wpływem klimatu tropikalnego. Czy nam to odpowiadało? Przez pierwsze lata tak. Było to fajne, że kiedy w Polsce, nasza rodzina i znajomi muszą w grubych kurtkach budować śnieżnego bałwana zimą, my w kąpielówkach na plaży, w tym samym czasie, budujemy bałwana z piasku. Lata jednak mijały a my zaczynaliśmy traktować Florydę jako miejsce naszego stałego zamieszkania. Z czasem letnie upały stawały się męczące, huragany coraz częstsze a letnie tropikalne ulewy coraz dotkliwsze.



Rajski niemalże zakątek świata, który wielu osobom wydaje się idealny, po dłuższym czasie zaczynał nas męczyć. Nie twierdze natomiast, że Floryda jest brzydka! Absolutnie nie! Jako miejsce wakacyjne jest to wręcz lokalizacja wymarzona! Sam środek Florydy to Orlando. Położone mniej więcej na wysokości Tampa Bay ogromne miasto, które bardziej słynie z tego co znajduje się w jego okolicach. Oczywiście chodzi i parki rozrywki! Disneyland, Logoland, Universal Studios czy Sea World to tylko kilka z parków, które co roku przyciągają setki tysięcy Amerykanów i nie tylko aby poczuć beztroskę wakacyjnego ducha. Wschodnie wybrzeże, praktycznie całe od St. Augustine do Miami to piękne, ciągnące się bez końca, tętniące życiem zarówno za dnia jak i w nocy miasta i plaże skąpane w słońcu oraz dających wytchnienie od upału wodach Oceanu Atlantyckiego. Zachodnie wybrzeże, to spokojniejsze, bardziej wyciszone rejony Florydy z kilkoma miastami nad brzegiem Zatoki Meksykańskiej, gdzie nie znajdziemy tylu rozrywek i imprez co po przeciwnej stronie. Po zachodniej jednak stronie półwyspu jest bardziej dziko i tropikalnie. Wybrzeże w okolicach Miami sprawia wrażenie jakby uporządkowanego i bardzo luksusowego. Po drugiej jednak stronie, w Naples, Sarasocie czy Clearwater gdzie właśnie my mieszkaliśmy, więcej jest dzikiej roślinności i nieokiełznanych przez człowieka lasów i puszcz. W związku więc z powyższym, każdy wakacjowicz znajdzie tutaj coś dla siebie. Po jednej stronie cisza i natura, po drugiej zaś zabawa i impreza. W samym środku niezmiennie Orlando i parki rozrywki. Jest jeszcze jedna, bardzo ważna wakacyjna destynacja na mapie Florydy; oczywiście Key West. Najbardziej na południe wysunięta wyspa, połączona ze stałym lądem wielokilometrowym mostem przechodzącym przez inne wyspy. Tutaj jednak nie czuć już tego ducha Florydy. Na Key West bardziej czujemy wyspiarski klimat Karaibów. Zarówno kuchnia, architektura jak i kolor wody, jasno daje nam znak, że odjechaliśmy bardzo daleko od stałego lądu. Nim jednak wjedziemy na ogromny most łączący Key West z kontynentem amerykańskim, nie należy zapomnieć o chyba jednym z najważniejszych miejsc na mapie stanu. Park Narodowy Everglades. Ogromny bagnisty teren, który do dziś zamieszkują tysiące aligatorów, ptaków i bagiennych ryb.



Dzikość i natura w najczystszym wydaniu. Bagna rozciągają się niemalże przez całą południową część Florydy, praktycznie od Miami po Naples, czyli od wybrzeża do wybrzeża. Jadąc nocą przez ruchliwą Alligator Alley, czyli popularną autostradę międzystanową I-75, bez trudu dostrzeżemy na poboczu drogi wystające z bagiennych wód, świecące oczy aligatorów. Poza tymi jednak oczami, całe bagna spowija totalny mrok. Nie ma tam absolutnie żadnych miast czy miasteczek. Fakt faktem, do dziś, znaczna część bagien Everglades należy do plemienia Indian Seminole, zamieszkujących te tereny od wieków. Niestety, jeżeli spodziewacie się widoku czerwonoskórych, odzianych w skóry zwierząt jegomościów przechadzających się po drewnianych kładkach którymi połączone są wyspy na bagiennych rozlewiskach, obawiam się, że się rozczarujecie. Dzisiaj plemię Seminoli to po prostu zwyczajni ludzie, mieszkający na obrzeżach Miami na granicy miasta i bagien. Mają swoją policję, biznesy a stare drewniane mostki i bagienne wyspy, które zamieszkiwali ich przodkowie, traktują jako atrakcję turystyczną na której można zarobić. Znaczną część bagien widać doskonale ze wspomnianej przeze mnie autostrady I-75. Jeżeli jednak chcielibyście zwiedzić Everglades dokładniej, w parku można wybrać się na wycieczkę wodnym ślizgaczem, który bez trudu sunie po trawach i bagiennych roślinach chlapiąc wodą na lewo i prawo ku uciesze pasażerów. Jednakże, tam, gdzie kończą się bagna, a zaczyna las, legenda głosi, że spotkać możemy jeszcze jednego mieszkańca lokalnych ziem. Między wysokimi cyprysami, na obszarze między Naples a bagnami, mieszka ponoć Skunk Ape; człekokształtna małpa, która niczym Yeti lub Wielka Stopa grasuje po swojej okolicy, strasząc turystów i lokalnych mieszkańców. Legenda głosi, że jedynie garstka ludzi widziała małpę na własne oczy. Podobnież jednak, o tym, że Skunk Ape jest blisko informować ma nas jej zapach, a właściwie smród. Podobno małpa stroni od kąpieli, a jej futro całe oblepione jest bagienną wodą i gnijącymi glonami rodem z Everglades.



Jak sami widzicie, Floryda to bardzo ciekawe miejsce, mające dużo do zaoferowania. Są miejsca turystyczne takie jak Miami czy St. Augustine (o którym już kiedyś pisałem na łamach tego bloga). Są miejsca naturalne, takie jak Everglades czy malownicze wyspy archipelagu Florida Keys z Key West na samym końcu i są miejsca przepełnione kiczem i rozrywką takie jak parki rozrywki w Orlando. Bez dwóch zdań Floryda to idealne miejsce na wakacje, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Przestrzegam Cię jednak drogi czytelniku, jeżeli planujesz odwiedzić Miami, wyposaż się w słownik Polsko – Hiszpański! Sam na własnej skórze przekonałem się, że są w tym mieście miejsca, gdzie absolutnie nikt nie mówi po Angielsku. Stąd też nasza radość, że zamiast w Miami wylądowaliśmy w Tampa Bay.
Choć nie mieszkamy już za oceanem na pewno nie raz odwiedzać będziemy Florydę. Łączą nas z tym miejscem nie tylko wspomnienia, ale i inwestycje, które poczyniliśmy mieszkając w Tampa Bay. Mając to na uwadze, chciałbym zaprosić Cię, drogi czytelniku do odwiedzenia Florydy i zamieszkania, choćby na krótki czas w jednym z naszych wakacyjnych mieszkań położonych w malowniczym Clearwater, jedyne 10 minut jazdy samochodem od lazurowych, połyskujących w słońcu Florydy wód Zatoki Meksykańskiej. Poniżej zamieszczam linka do naszych mieszkań na Airbnb. Zanim jednak zarezerwujesz swój pobyt poprzez stronę, skontaktuj się z nami przez formularz kontaktowy na tym blogu. Jako stały czytelnik Stylowego Wędrowca, spokojnie możesz liczyć na specjalną cenę! Cóż więcej, trzymajcie się ciepło i kto wie, może do zobaczenia na Florydzie!




Dodaj komentarz